poniedziałek, 29 grudnia 2008

Śniadanie


Całkiem niedawno zakończył się Adwent. Nie powiedziałbym, że był to czas spokojny, czas błogiego oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Plebania jeszcze bardziej ożywiła się za sprawą "śniadajujących" z nami dzieci i młodzieży. Codziennie rano, po Mszy św., która rozpoczynała się o godzinie 6-ej, gromada ministrantów i innych młodych wpadała na plebanię, byśmy wspólnie mogli przy śniadaniu trochę pożartować i się powygłupiać.
Młodzieży chyba trochę ciężej było wstać, bo gdy już się nieraz udało, natychmiast dawał o sobie znać syndrom porannego poszukiwania kontaktu z rzeczywistością...
I tak przydarzyło się raz naszemu Szynce, że zamiast cukru, wsypał do kawy mnóstwo soli... Aaale pięknie było. Na ostatnie śniadanie (24-go) przygotowali mi jeszcze niespodziankę, bym nie zapomniał, że to imieninki - ale tym razem bez madziarskiej palinki... :)