
Z tym zwyczajem jakoś nie potrafię się zaprzyjaźnić . Polski śmigus dyngus w wersji madziarskiej. Jak wygląda?
Dzwonek u drzwi. W drzwiach stoją chłopcy. W ręku niosą... Nie, nie, nie! Nie wiadro z wodą. Niosą perfumy. Mówią wierszyk, popryskają, a białogłowa wniebowzięta z radości:) Tym akcentem kończy się najistotniejsza część z punktu widzenia niewiasty, a jednocześnie rozpoczyna się bardziej urocza chwila z męskiego punktu widzenia. Gościa należy poczęstować palinką (dla niewtajemniczonych: silny alkohol, najczęściej wyrabiany z brzoskwinii albo gruszek). Oczywiście jest i wersja lihgt: młodszych przedstawicieli gatunku męskiego obdarowuje się drobniakami, pewnie by mógł zbierać na przyszłoroczne perfumy :)
