wtorek, 14 października 2008

Lekca religii w szkole


A miało być fajnie... W piątek mieliśmy kolejną, comiesięczną Mszę św. dla młodzieży. Organizujemy te spotkania od roku. Raz sąsiednia parafia, raz my. Tym razem u nas było. Moje dziewczyny świetną dekorację zrobiły, śpiewy przygotowały itd. No i tym razem "przygniotła" nas liczba uczestników. Radość :) To był piątek na naszej parafii.
Potem powoli rozpoczął się nowy tydzień: przyszedł poniedziałek. Jak zwykle udałem się do szkoły podstawowej, gdzie chodzę od miesiąca. Znając tutejszą rzeczywistość, nie oczekiwałem tłumów... I rzeczywiście - tłumy nie przyszły. Wszedłem do klasy. Usiadłem za biurkiem. Spojrzałem na... puste ławki. Ktoś zapukał. Hehehe: przyszedł kolega szukać dzieci do nowoorganizowanej grupy harcerzy. Też się trochę zdziwił.
Ten dzień więc uznałem za spalony. Ale że Pan Bóg jest litościwy i dla mnie, muszę dokończyć tę historię bardziej optymistycznie: wyszedłem przed szkołę i spotkałem jedną uczennicę (zrozumiałem po madziarsku, że nie dotarła do klasy, bo przeoczyła godzinę). I coś jeszcze powiększyło mą radość. Kolejna dziewczyna wyraziła chęć chodzenia na religię. Jest radość :)
Tak właśnie wygląda katecheza w madziarskiej szkole...

Brak komentarzy: