
To był piątek. Zeszły piątek. Pierwszy raz w życiu widziałem człowieka, któremu w piątek po południu łzy ciekną po twarzy z powodu zakończenia pracy... Ja zawsze w szkole czekałem na piątek :)
Ale tu sprawa miała się trochę inaczej. Pożegnaliśmy naszą panią Elę, która pracowała w biurze parafialnym. Czemu piszę o tym. Bo płakała. Gdy przyszła do pracy 3 lata temu, to już wtedy wiedziała, że tylko na te 3 lata, i potem trzeba odejść...
Dlatego płakała. Nam też będzie smutno bez niej.
A i w głowie coś zostanie, że w piątek po południu człowiek może się smucić końcem pracy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz